Jedziesz z mamą do schroniska. Próbujesz zapomnieć o tym, co zrobiłaś. Zapomnieć o tym, przez kogo to zrobiłaś. Wchodząc, zauważasz przystojnego chłopaka. "Sanitariusz"~ pomyślałaś. Gdy podeszłyście, uśmiechnął się do was i przedstawił:
- Nazywam się Liam Payne. W czym mogę wam pomóc?
- Chciałybyśmy adoptować psa.
Spojrzałaś na jego twarz,a on zaprowadził was do zwierząt. Szłaś spokojnie za nimi i próbowałaś sobie wyobrazić jego twarz. Miał brązowe włosy, brązowe oczy, lekko kwadratową szczękę i.... śliczny uśmiech. Głos też miał przyjemny. Wsłuchiwałaś się w niego, kiedy szedł przodem z twoją matką. Nagle zauważyłaś JEGO. Od razu wiedziałaś, że on musi należeć do Ciebie. Podeszłaś do jego kojca, uklękłaś przy nim i zaczęłaś głaskać. Ten pies jest twój, nie wyjdziesz bez NIEGO. Był słodki i zadziorny. Jak Ty.
- Dobry piesek. Dobry. Jak się nazywasz przystojniaku, co? - spojrzałaś na medalik, zawieszony na obróżce. - Brawler. Ciekawe dlaczego. Aż taki z ciebie rozrabiaka kolego?
Piesek już zaczął się z Tobą bawić. Dopiero, gdy Liam z mamą, doszli do końca zauważyli, że klęczysz. Klęczałaś na środku, a oni nawet nie zauważyli. Musiało im się świetnie gadać.
- Oo! Widzę, że Rozrabiaka Cię polubił! To nowość! Do tej pory tolerował tylko mnie!
Posłałaś chłopakowi uśmiech.
- To co Cat? Pierwsza miłość?
Spojrzałaś na mamę.
- Pierwsza miłość.
Liam popatrzył na was i dopiero po kilku sekundach zrozumiał o co chodzi. Wziął psa na ręce.
- W takim razie, masz dom Brawler!
Zaprowadził was do jakiegoś pomieszczenia. Nie wiedziałaś, gdzie jesteś. Chłopak wziął jakieś dokumenty i poszliście do gabinetu. Położył je na stole i poprosił Twoją mamę o wypełnienie ich. Pisała,a Ty bawiłaś się z psem. Nagle mama powiedziała do Liam'a:
- Dokumenty mają być na mnie, czy córkę?
- Zależy ile córka ma lat.
- Szesnaście.
Spojrzałaś na mamę ze zdziwieniem.
- Siedemnaście... Mam siedemnaście od 2 miesięcy, mamo.
Mama spojrzała na Ciebie karcącym wzrokiem.
- Tak, ma siedemnaście.
- W takim razie może być na córkę.
Nadal się bawiłaś z Brawler'em, a Twoja mama zadała CI następne pytanie:
- Urodziłaś się 17 czy 21??
- Czternastego.
Zdołowana podeszłaś do biurka i zajrzałaś w dokumenty.
- Charlotte przez dwa "t", nie przez jedno.
Zabrałaś mamie długopis i sama zaczęłaś wypełniać. Gdy już skończyłaś, oddałaś chłopakowi długopis i poszłaś do psa. Zamerdał słodko ogonkiem i Cię polizał. Już wychodziłaś, gdy nagle przyszło Ci coś do głowy.
- Gdzie można się zgłosić do was, jako sanitariusz?
Spojrzał na Ciebie z uśmiechem i powiedział.
- W pokoju obok. Kolega przyjmuje zgłoszenia.
Pokiwałaś głową, uśmiechnęłaś się i wyszłaś. Czułaś, że ta historia z Li się tak nie skończy. Wiedziałaś to.
I nie myliłaś się! Spotkałaś go na spacerze z Brawler'em.
- O! Cześć Liam!
- O! Charlotte! O! I Rozrabiaka!
Uklęknął przy psie i zaczął go głaskać, nagle podnosząc wzrok na Ciebie, zapytał:
- Masz na imię Charlotte, więc czemu Twoja mama powiedziała w schronisku, na Ciebie Cat?
- Bo jestem tajemnicza jak kot. Nie słucham się i nie jestem grzeczna.
Wstał, złapał Cię za nadgarstek i spojrzał w oczy.
- Ale koty, potrafią kochać swoich wybrańców.
- Tak.
Spojrzałaś na niego swymi zielonymi oczami. Mówił serio.
- Nie przeszłabyś się za mną?
Zgodziłaś się i poszłaś. Spotykaliście się jeszcze 2 miesiące, aż oficjalnie zostaliście parą. Po 8 miesiącach od dnia, w którym poszłaś do schroniska, Rozrabiaka zdechł. Ale Liam był przy Tobie i pierwszy raz powiedział:
- Kocham Cię.
Przytuliłaś się do niego i wiedziałaś, że przy nim nie możesz być smutna. I nie będziesz.
- Też Cię kocham Liam.
Odprowadził Cię do domu. Poprosiłaś, aby został, bo nie mogłaś zasnąć. Został. Leżał przy tobie całą noc. Gdy się obudziłaś, zobaczylaś to:
Liam'a śpiącego przy Tobie, z uśmiechem na ustach.... I rękami, które Cię obejmowały. I wiedziałaś, że to co pomyślałaś poprzedniego dnia, się spełni. On nie pozwoli Ci być smutną. Nigdy........
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ten był krótki! pisałam go cały dzień, bo najpierw nie miałam internetu, potem przyjechali goście, a potem coś kliknęłam i przez 2 godziny tata go naprawiał :3 Wyszedł mi nieźle, chociaż i tak sądzę, że 2 poprzednie wyszły lepiej! Pozdrowienia dla mojej Dżordżi! xox <3333
sobota, 20 lipca 2013
piątek, 19 lipca 2013
Imagin z Niall'em
Mój pierwszy imagin był bardzo długi, ale temat mnie wciągnął, więc przepraszam :c Ten Będzie DUŻO krótszy! xox
.......................................................................................................................................................................
Idziesz z przyjaciółmi i chłopakiem do lodziarni. Jest dość późno, a wy świętujecie Twoje urodziny. Wchodząc, wybieracie stolik z miejscami dla 8 osób, bo tyle was jest.Podchodzi do was kelner... Uroczy kelner. Ma blond włosy, jasne niebieskie oczy, pucołowate policzki, dołek w brodzie i dołeczki w policzkach.
- Czy mogę przyjąć zamówienie? - zapytał z uśmiechem.
Ale ma słodki akcent! Ciekawe skąd pochodzi!
- Poprosimy 2 lody orzechowe, 1 miętowe, 2 malinowe, 1 waniliowe i 2 truskawkowe...
- Conor, ja nie chcę truskawkowych. Poproszę bananowo - karmelowe.
Conor nie wyglądał na zadowolonego, że mu przerwałaś i się z nim nie zgadzasz. Trudno. Nie chcesz truskawkowych.
- W takim razie zamiast 2 truskawkowych, 1 truskawkowy i jeden bananowo - karmelowy.
- Dobrze.
Chłopak odszedł, uśmiechając się..... Szkoda, ze Con się nie uśmiechał... Nie, wręcz przeciwnie. On miał furię w oczach.
- Poniżyłaś mnie.
Warknął. Nie podoba Ci się to.
- Nic takiego nie zrobiłam! Chciałam po prostu inne lody!
Nawet w Toje 17 urodziny, musi mieć do Ciebie pretensje! Odwróciłaś się do niego plecami i zaczęłaś rozmawiać z moją najlepszą przyjaciółką Demi. Kiedy przyszedł ON. Twój piękny kelner....Podawał wam lody z uśmiechem, a gdy podstawiał Ci Twój uśmiechnął się najbardziej. Na szczęście nikt oprócz Ciebie tego nie zauważył.
- Dziękuję.
- Nie ma za co. Życzę smacznego.
I odszedł..... Tak po prostu..... Co Ty gadasz! To jego praca! A Ty masz chłopaka!
Nagle Dem podsunęła Ci swój telefon. Wzięłaś go do ręki i zaczęłaś czytać to co napisała w notatkach: "Nie dość, że masz chłopaka, to i tak na Ciebie lecą! :D". Ona też zauważyła! Spojrzałaś na Conora, który uśmiechał się do SWOJEJ przyjaciółki Laury. Laura aka nie lubisz jej. Wzięłaś telefon Demi i napisałaś: "Przynajmniej jakiś się do mnie uśmiechnął. :[" Spojrzała na mnie i się uśmiechnęła. Nagle Conor się odezwał.
- Ally, twoi rodzice są w domu?
Popatrzyłam na niego podejrzliwie.
- Nie. Tata jest na szkoleniu, a mama jest Dublinie, bo babcia jest chora. A co?
Nie odpowiedział nic. Ale się uśmiechnął. Nie był to niestety ten miły uśmiech jak u blondaska. To był raczej uśmiech wyzywający i zadziorny. Coś planował..... ale jeszcze nie wiesz co. Ale on już do Ciebie nic nie mówił. Rozmawiał z Laurą i Robertem, SWOIMI przyjaciółmi. Po godzinie zawołał kelnera po rachunek. Gdy płacił w końcu się do Ciebie odezwał:
- To co, shawty? Dzisiaj wszyscy u Ciebie?
- Uhm... Shawty? Odkąd zaczęliśmy chodzić, nie nazwałeś mnie: " shawty". Co Ci się nagle odmieniło?
Wkurzył Cię. Nienawidziłaś, kiedy tak na Cibie mówił. Zasługiwałaś na coś więcej, niż shawty.
- Spokojnie, bejb. Nie ma co się wkurzać.
Gdy wychodziliście i objął Cię ramieniem, odsunęłaś się od niego. Spojrzałaś na blondynka i jak na zawołanie, razem z Dem pomachałyście mu na pożegnanie. Z uśmiechem na ustach odmachał wam i poszedł sprzątać stolik. Spojrzałaś na niego i zastanowiłaś się czy jeszcze kiedyś go zobaczysz. Twój chłopak podążył za Twoim wzrokiem i po chwili spojrzał na Ciebie ze złością. Na szczęście nic nie powiedział.
Wsiedliście do autobusu i udaliście się do Twojego domu. Ty, Dem, Robert i Jacob zostaliście, a Conor z resztą pojechali Twoim autem do sklepu. Gdy wrócili z reklamówkami z alkoholem. Con miał 18 lat i lubił to wykorzystywać. Wręczył każdemu po piwie i usiadł przy Tobie w kółku, które utworzyliście. Chłopak położył butelkę na środku i powiedział:
- W "Pytanie czy wyzwanie". Kto chce zacząć?
Laura, aż się paliła do tego pomysłu i to ona zaczęła. Trafiło na Demetrię.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Pytanie, wy jesteście nieobliczalni, kiedy chodzi o zadania.
Uśmiechnęłam się. Ona była Twoim przeciwieństwem. zawsze miła, urocza, kochana, przyjacielska i śliczna. Nie to co Ty. Byłaś dla niektórych naprawdę wredna. Pomagałaś tylko Demi. Problemy innych Cię irytowały. Ładna też nie byłaś. Przynajmniej Ty tak uważałaś.
- Pytanie..... Okej! Już mam! Czemu na balu w ósmej klasie, wybiegłaś z płaczem?
Miałaś jej ochotę przywalić! Jak ona mogła o to pytać?!
- Bo ja się nie puszczam, jak niektórzy.... kotku.
Wybuchnęłaś śmiechem. Nawet nie próbowałaś się opanować.
- Dobra odpowiedz, kotku? - zapytałaś.
- Alyssa, zamknij się!
To był Conor. Nawet nie zauważyłaś, jak bardzo był już pijany.
- Wal się Con. Nie do Ciebie mówiłam.
Mówiłaś, ze jesteś wredna.
- Dobra już! Teraz ja kręcę! - zaproponował Jacob.
Nadal ze złością, spojrzałaś na Jacoba. Ale on już kręcił..... Wypadło na Twojego chłopaka.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Wyzwanie.
- Co byś mógł zro...
- Przyliż się z Laurą!
To był Robert. Nieźle już opity. Wkurzyłaś się. Już chciałaś mu coś powiedzieć, gdy...
- Wyzwanie powiedziane, musi zostać wykonane.
Spojrzałaś na niego z niedowierzaniem, ale on już sadzał Laurę na sobie i zaczął całować.... z języczkiem.
Zerknęłaś na Demi, ale ona tez miała zakłopotaną minę. Tymczasem było już słychać okrzyki reszty, aby akcja rozkręcała się dalej. Przełknęłaś gulę rosnącą Ci w gardle i wstałaś idąc do kuchni. Dem poszła za Tobą.
- Ale d...
- Nie kończ, nie warto.
- Jak on mógł?! Oni nadal się całują!
- Dziwisz się? Oni lecą na siebie już od dawna!
- A co teraz z Tobą i z nim?
- Co? Nic. Od miesiąca nam się układało.
W tej chwili załamał ci się głos. Wiedziałaś, że Con lubił flirtować, ale myślałaś, że ten związek znaczy dla niego coś więcej. Myliłaś się.
- Co mamy teraz zrobić? Mam to przerwać czy coś?
- Sama się tym zajmę.
Podeszłaś do kółeczka i zobaczyłaś, że "zakochani", poddali się opinii publicznej. Laura była już bez bluzki tak samo jak on.
- No kochani! Modlitwa i spać!
Wszyscy spojrzeli się w Twoją stronę, a ty uniosłaś głowę jak zwycięzca.
- Co tak patrzycie? Już późno! Mamusia będzie krzyczeć!
W tym czasie Dem otworzyła drzwi. Wszyscy z pomrukiwaniem wyszli. No prawie wszyscy.
- Co ty robisz?! Musisz jak zwykle wszystko psuć?!
ON ma teraz krzyczeć i mieć pretensje do Ciebie? Co to, to nie.
- JA?! Ja wszystko psuje? Jeśli tak sądzisz to tam masz drzwi!
- Jesteś niczym! Jesteś ohydna! Nie to co Laura! Jak ty nie rzygasz na swój widok?!
- Jak rzygam na Twój, to potem nie mam czym na swój, wiesz?
I wypchnęłaś go przez drzwi. Zamknęłaś je i zaczęłaś płakać. Demi Cię przytuliła i zaprowadziła na górę, do łóżka. Została z Tobą. Kochana przyjaciółka.
Następne kilka dni minęło Ci tak samo: płacz, telefony od Conora i płacz. ALE NIE CHCIAŁAŚ DO NIEGO WRÓCIĆ. Już nigdy. Po tygodniu Demetria stwierdziła, że nie możesz ciągle siedzieć w domu. Zapisała was więc do szkoły muzycznej....
- Co zrobiłaś? Przecież ja nie umiem śpiewać! Ty umiesz, więc idź! Ale ja nie!
- Żartujesz? Ty nie umiesz śpiewać?! Masz śliczny głos!
Kilka godzin Cię tak namawiała, że w końcu się zgodziłaś. Nie miałaś wyboru. Następnego dnia, miała się odbyć pierwsza lekcja.
Szłaś z przyjaciółką na zajęcia. Nie myślałaś, że w wakacje, będziesz chodzić do szkoły.
Weszłaś do klasy i myślałaś, że to co widzisz, to jakiś hologram... Ale nie! Blondynek siedział tam w całej okazałości! Demi też go zauważyła i posłała Ci uśmiech. Odwzajemniłaś go.
- Cześć, blondasku!
Stanęłaś przy nim z przyjaciółką i uśmiechnęłaś się do chłopaka.
- O cześć! Co u was?
- Dobrze! Przyszłyśmy się pouczyć.
Ty nie powiedziałaś nic. Nie mogłaś oderwać wzroku od blondyna. W końcu Dem szturchnęła Cię.
- Eeee... Dobrze. Ooo! Grasz na gitarze?..... Po co pytam. Jesteś w szkole muzycznej, z gitarą na kolanach i z kostką w ręce!
Spuściłaś głowę, Po co musisz tyle gadać??!!
- Nawet Tobie nie oszczędzi! Jak zwykle musi tyle gadać!
- Dzięki, Demi! Musisz zdradzać moje tajemnice?
Nie mówiłaś tego na serio. Chciałaś po prostu, aby on uznał to za żart.
- Jeśli to Twoja tajemnica, to chcę poznać ich więcej!
O Boże! Jak on się uśmiechnął!
- To co byś chciał o niej wiedzieć?
Hahahaha, o Boże. Ona flirtuje z nim w moim imieniu!
- A może to ja się zapytam?
- Więc chciałbym wiedzieć jak masz na imię.
- Alyssa, a ty?
- Niall.
Demi od Ciebie odeszła, ale ty nie zauważyłaś. Chłopak przysunął Ci krzesło obok Siebie, a ty na nim usiadłaś.
- Twoja kolej.
- Gramy w jakąś grę w pytania?
Zarumienił się, a Ty uśmiechnęłaś. Niestety waszą rozmowę, przerwał nauczyciel.
- Cześć! Mam na imię Chris i będę waszym nauczycielem. Więc do roboty, bo mam tylko 2 miesiące na nauczenie was!
Popatrzyłaś na Dem i wymieniłyście spojrzenia. Rozbawienie i zdziwienie. To wyrażały wasze twarze.
Potem spojrzałaś na Niall'a . On myślał to samo. Podał Ci jedną z gitar. Gdy Chris odszedł, po "wytłumaczeniu' Ci jak grać, miałaś głupkowatą minę. Tak bardzo, że aż Niall się roześmiał.
- Chyba z niego nie za dobry nauczyciel, co?
- Zrozumiałam tylko zdanie: "Musisz wziąć gitarę".... Na serio, nic nie rozumiem.
Spojrzał na Ciebie z rozbawieniem i powiedział:
- Chodź. Może ja Ci coś rozjaśnię.
Usiedliście, a chłopak zaczął Ci powoli tłumaczyć. Teraz rozumiałaś już wszystko.
- O ja! Nie wiedziałam, że to jest takie łatwe!
- Zobaczymy co powiesz, jak będziesz miała zagrać!
Uśmiechnął się. Lubiłaś to. Usiadł za Tobą, objął ramionami, ale jego ręce powędrowały na gitarę.
- Musisz szarpać za struny i trzymać tutaj.
- Okej. ale skąd mam wiedzieć, kiedy które?
- Hahahaha! Alyssa! Zgrywasz się, czy naprawdę nie rozumiesz?
Miał zaraźliwy i słodki śmiech. Gdy go usłyszałaś, zawtórowałaś mu.
- Wiesz, że masz zaraźliwy śmiech?
- Awww! Dziękuję. Hahahahahaha!
I tak wam minęła lekcja. Śmialiście się i pobrzdękiwaliście na gitarze. Podeszła do was Demi i powiedziała:
- Ally! Przepraszam ale nie mogę Cię odprowadzić! Mama dzwoniła i muszę jechać! Przepraszam!
Uśmiechnęłaś się do niej i odpowiedziałaś:
- Spokojnie! Jestem duża! Nie pamiętasz? Mogę wrócić sama!
- Jak dobrze, że się na mnie nie nie gniewasz! To pa Niall! Pa Ally!
Uścisnęła was na pożegnanie i poszła.
- Pa Niall! Do zobaczenia!
Chciałaś odejść ale on Cię zatrzymał.
- Mogę Cię odprowadzić? Nie chcę, żeby Ci się coś stało.
Spojrzałaś na niego. Mówił poważnie. Uśmiechnęłaś się do niego.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo będę zachwycona!
Odwzajemnił uśmiech.
- Tylko nie myśl, że jestem jakiś gwałcicielem czy coś. Albo, że się narzucam!
- Jejku! Nigdy bym tak nie pomyślała! Może jakby na Twoim miejscu był inny chłopak! Ale nie ty!
- Masz o mnie tak dobre zdanie? Czym sobie zasłużyłem?
Zarumieniłaś się, a on to zobaczył. Ale czekał na odpowiedź z jeszcze większym uśmiechem...
- Hmmm... No więc: jesteś miły, zabawny i....
- I???
- Uroczy.
Oczekiwałaś jakiejś reakcji... Doczekałaś się. Zarumieniłaś się, gdy TO zobaczyłaś.
- Dziękuję. To co idziemy?
I poszliście. Skierowaliście swoje kroki do parku.
- Masz 17 lat, prawda?
- Tak, skąd wiesz?
- Słyszałem wtedy. Miałaś urodziny.... Wszystkiego najlepszego! Spóźnione, ale zawsze jakieś.
- Jej. Dziękuję! Dzisiaj są naprawdę dobre.
Popatrzył na Ciebie.
- A wtedy nie były?
- Nie wiem czemu, ale ufam Ci. Godzinę temu Cię poznałam, a mam wrażenie jakbyśmy się znali od lat!
- Ooo! Dziękuję! Jesteś najsłodszą dziewczyną jaką znam!
Znowu Cie zawstydził. Gadaliście jeszcze długo. Aż nagle Nial powiedział, abyście poszli na most. Zgodziłaś się chętnie, więc poszliście. Zatrzęsłaś się z zimna, co chłopak zauważył i objął Cię ramieniem. Zaprowadził Cię na sam środek. Stanęłaś twarzą do wody i wychyliłaś się za barierkę. Poczułaś, że Niall obejmuje Cię i kładzie głowę na Twoich włosach. Położyłaś swoje ręce na jego i uśmiechnęłaś się... Chłopak odwrócił Cię twarzą do siebie, spojrzał na twoją twarz. Spojrzałaś na niego i z całą pewnością siebie powiedziałaś:
- Kocham Cię...
- Nie! To ja Ciebie kocham!
Pocałowaliście się. Nie myślałaś już o Conorze. Byłaś ciekawa jaką minę, będzie miała Demi jak się dowie. Ale on całował! Chciałaś być przy nim. Pragnęłaś, aby ta chwila nigdy się nie skończyła........
...................................................................................................................................................................
No i nie wyszło mi to krócej! Przepraszam za błędy, ale zakończyłam pisać o 3:25! Ten imagin dedykuję mej kochanej Oli @GeorgieTheJust z TT :3 Postaram się pisać krócej! Jeśli dotarłeś/aś aż tutaj to wiedz, że Cię Kocham! <3
.......................................................................................................................................................................
Idziesz z przyjaciółmi i chłopakiem do lodziarni. Jest dość późno, a wy świętujecie Twoje urodziny. Wchodząc, wybieracie stolik z miejscami dla 8 osób, bo tyle was jest.Podchodzi do was kelner... Uroczy kelner. Ma blond włosy, jasne niebieskie oczy, pucołowate policzki, dołek w brodzie i dołeczki w policzkach.
- Czy mogę przyjąć zamówienie? - zapytał z uśmiechem.
Ale ma słodki akcent! Ciekawe skąd pochodzi!
- Poprosimy 2 lody orzechowe, 1 miętowe, 2 malinowe, 1 waniliowe i 2 truskawkowe...
- Conor, ja nie chcę truskawkowych. Poproszę bananowo - karmelowe.
Conor nie wyglądał na zadowolonego, że mu przerwałaś i się z nim nie zgadzasz. Trudno. Nie chcesz truskawkowych.
- W takim razie zamiast 2 truskawkowych, 1 truskawkowy i jeden bananowo - karmelowy.
- Dobrze.
Chłopak odszedł, uśmiechając się..... Szkoda, ze Con się nie uśmiechał... Nie, wręcz przeciwnie. On miał furię w oczach.
- Poniżyłaś mnie.
Warknął. Nie podoba Ci się to.
- Nic takiego nie zrobiłam! Chciałam po prostu inne lody!
Nawet w Toje 17 urodziny, musi mieć do Ciebie pretensje! Odwróciłaś się do niego plecami i zaczęłaś rozmawiać z moją najlepszą przyjaciółką Demi. Kiedy przyszedł ON. Twój piękny kelner....Podawał wam lody z uśmiechem, a gdy podstawiał Ci Twój uśmiechnął się najbardziej. Na szczęście nikt oprócz Ciebie tego nie zauważył.
- Dziękuję.
- Nie ma za co. Życzę smacznego.
I odszedł..... Tak po prostu..... Co Ty gadasz! To jego praca! A Ty masz chłopaka!
Nagle Dem podsunęła Ci swój telefon. Wzięłaś go do ręki i zaczęłaś czytać to co napisała w notatkach: "Nie dość, że masz chłopaka, to i tak na Ciebie lecą! :D". Ona też zauważyła! Spojrzałaś na Conora, który uśmiechał się do SWOJEJ przyjaciółki Laury. Laura aka nie lubisz jej. Wzięłaś telefon Demi i napisałaś: "Przynajmniej jakiś się do mnie uśmiechnął. :[" Spojrzała na mnie i się uśmiechnęła. Nagle Conor się odezwał.
- Ally, twoi rodzice są w domu?
Popatrzyłam na niego podejrzliwie.
- Nie. Tata jest na szkoleniu, a mama jest Dublinie, bo babcia jest chora. A co?
Nie odpowiedział nic. Ale się uśmiechnął. Nie był to niestety ten miły uśmiech jak u blondaska. To był raczej uśmiech wyzywający i zadziorny. Coś planował..... ale jeszcze nie wiesz co. Ale on już do Ciebie nic nie mówił. Rozmawiał z Laurą i Robertem, SWOIMI przyjaciółmi. Po godzinie zawołał kelnera po rachunek. Gdy płacił w końcu się do Ciebie odezwał:
- To co, shawty? Dzisiaj wszyscy u Ciebie?
- Uhm... Shawty? Odkąd zaczęliśmy chodzić, nie nazwałeś mnie: " shawty". Co Ci się nagle odmieniło?
Wkurzył Cię. Nienawidziłaś, kiedy tak na Cibie mówił. Zasługiwałaś na coś więcej, niż shawty.
- Spokojnie, bejb. Nie ma co się wkurzać.
Gdy wychodziliście i objął Cię ramieniem, odsunęłaś się od niego. Spojrzałaś na blondynka i jak na zawołanie, razem z Dem pomachałyście mu na pożegnanie. Z uśmiechem na ustach odmachał wam i poszedł sprzątać stolik. Spojrzałaś na niego i zastanowiłaś się czy jeszcze kiedyś go zobaczysz. Twój chłopak podążył za Twoim wzrokiem i po chwili spojrzał na Ciebie ze złością. Na szczęście nic nie powiedział.
Wsiedliście do autobusu i udaliście się do Twojego domu. Ty, Dem, Robert i Jacob zostaliście, a Conor z resztą pojechali Twoim autem do sklepu. Gdy wrócili z reklamówkami z alkoholem. Con miał 18 lat i lubił to wykorzystywać. Wręczył każdemu po piwie i usiadł przy Tobie w kółku, które utworzyliście. Chłopak położył butelkę na środku i powiedział:
- W "Pytanie czy wyzwanie". Kto chce zacząć?
Laura, aż się paliła do tego pomysłu i to ona zaczęła. Trafiło na Demetrię.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Pytanie, wy jesteście nieobliczalni, kiedy chodzi o zadania.
Uśmiechnęłam się. Ona była Twoim przeciwieństwem. zawsze miła, urocza, kochana, przyjacielska i śliczna. Nie to co Ty. Byłaś dla niektórych naprawdę wredna. Pomagałaś tylko Demi. Problemy innych Cię irytowały. Ładna też nie byłaś. Przynajmniej Ty tak uważałaś.
- Pytanie..... Okej! Już mam! Czemu na balu w ósmej klasie, wybiegłaś z płaczem?
Miałaś jej ochotę przywalić! Jak ona mogła o to pytać?!
- Bo ja się nie puszczam, jak niektórzy.... kotku.
Wybuchnęłaś śmiechem. Nawet nie próbowałaś się opanować.
- Dobra odpowiedz, kotku? - zapytałaś.
- Alyssa, zamknij się!
To był Conor. Nawet nie zauważyłaś, jak bardzo był już pijany.
- Wal się Con. Nie do Ciebie mówiłam.
Mówiłaś, ze jesteś wredna.
- Dobra już! Teraz ja kręcę! - zaproponował Jacob.
Nadal ze złością, spojrzałaś na Jacoba. Ale on już kręcił..... Wypadło na Twojego chłopaka.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Wyzwanie.
- Co byś mógł zro...
- Przyliż się z Laurą!
To był Robert. Nieźle już opity. Wkurzyłaś się. Już chciałaś mu coś powiedzieć, gdy...
- Wyzwanie powiedziane, musi zostać wykonane.
Spojrzałaś na niego z niedowierzaniem, ale on już sadzał Laurę na sobie i zaczął całować.... z języczkiem.
Zerknęłaś na Demi, ale ona tez miała zakłopotaną minę. Tymczasem było już słychać okrzyki reszty, aby akcja rozkręcała się dalej. Przełknęłaś gulę rosnącą Ci w gardle i wstałaś idąc do kuchni. Dem poszła za Tobą.
- Ale d...
- Nie kończ, nie warto.
- Jak on mógł?! Oni nadal się całują!
- Dziwisz się? Oni lecą na siebie już od dawna!
- A co teraz z Tobą i z nim?
- Co? Nic. Od miesiąca nam się układało.
W tej chwili załamał ci się głos. Wiedziałaś, że Con lubił flirtować, ale myślałaś, że ten związek znaczy dla niego coś więcej. Myliłaś się.
- Co mamy teraz zrobić? Mam to przerwać czy coś?
- Sama się tym zajmę.
Podeszłaś do kółeczka i zobaczyłaś, że "zakochani", poddali się opinii publicznej. Laura była już bez bluzki tak samo jak on.
- No kochani! Modlitwa i spać!
Wszyscy spojrzeli się w Twoją stronę, a ty uniosłaś głowę jak zwycięzca.
- Co tak patrzycie? Już późno! Mamusia będzie krzyczeć!
W tym czasie Dem otworzyła drzwi. Wszyscy z pomrukiwaniem wyszli. No prawie wszyscy.
- Co ty robisz?! Musisz jak zwykle wszystko psuć?!
ON ma teraz krzyczeć i mieć pretensje do Ciebie? Co to, to nie.
- JA?! Ja wszystko psuje? Jeśli tak sądzisz to tam masz drzwi!
- Jesteś niczym! Jesteś ohydna! Nie to co Laura! Jak ty nie rzygasz na swój widok?!
- Jak rzygam na Twój, to potem nie mam czym na swój, wiesz?
I wypchnęłaś go przez drzwi. Zamknęłaś je i zaczęłaś płakać. Demi Cię przytuliła i zaprowadziła na górę, do łóżka. Została z Tobą. Kochana przyjaciółka.
Następne kilka dni minęło Ci tak samo: płacz, telefony od Conora i płacz. ALE NIE CHCIAŁAŚ DO NIEGO WRÓCIĆ. Już nigdy. Po tygodniu Demetria stwierdziła, że nie możesz ciągle siedzieć w domu. Zapisała was więc do szkoły muzycznej....
- Co zrobiłaś? Przecież ja nie umiem śpiewać! Ty umiesz, więc idź! Ale ja nie!
- Żartujesz? Ty nie umiesz śpiewać?! Masz śliczny głos!
Kilka godzin Cię tak namawiała, że w końcu się zgodziłaś. Nie miałaś wyboru. Następnego dnia, miała się odbyć pierwsza lekcja.
Szłaś z przyjaciółką na zajęcia. Nie myślałaś, że w wakacje, będziesz chodzić do szkoły.
Weszłaś do klasy i myślałaś, że to co widzisz, to jakiś hologram... Ale nie! Blondynek siedział tam w całej okazałości! Demi też go zauważyła i posłała Ci uśmiech. Odwzajemniłaś go.
- Cześć, blondasku!
Stanęłaś przy nim z przyjaciółką i uśmiechnęłaś się do chłopaka.
- O cześć! Co u was?
- Dobrze! Przyszłyśmy się pouczyć.
Ty nie powiedziałaś nic. Nie mogłaś oderwać wzroku od blondyna. W końcu Dem szturchnęła Cię.
- Eeee... Dobrze. Ooo! Grasz na gitarze?..... Po co pytam. Jesteś w szkole muzycznej, z gitarą na kolanach i z kostką w ręce!
Spuściłaś głowę, Po co musisz tyle gadać??!!
- Nawet Tobie nie oszczędzi! Jak zwykle musi tyle gadać!
- Dzięki, Demi! Musisz zdradzać moje tajemnice?
Nie mówiłaś tego na serio. Chciałaś po prostu, aby on uznał to za żart.
- Jeśli to Twoja tajemnica, to chcę poznać ich więcej!
O Boże! Jak on się uśmiechnął!
- To co byś chciał o niej wiedzieć?
Hahahaha, o Boże. Ona flirtuje z nim w moim imieniu!
- A może to ja się zapytam?
- Więc chciałbym wiedzieć jak masz na imię.
- Alyssa, a ty?
- Niall.
Demi od Ciebie odeszła, ale ty nie zauważyłaś. Chłopak przysunął Ci krzesło obok Siebie, a ty na nim usiadłaś.
- Twoja kolej.
- Gramy w jakąś grę w pytania?
Zarumienił się, a Ty uśmiechnęłaś. Niestety waszą rozmowę, przerwał nauczyciel.
- Cześć! Mam na imię Chris i będę waszym nauczycielem. Więc do roboty, bo mam tylko 2 miesiące na nauczenie was!
Popatrzyłaś na Dem i wymieniłyście spojrzenia. Rozbawienie i zdziwienie. To wyrażały wasze twarze.
Potem spojrzałaś na Niall'a . On myślał to samo. Podał Ci jedną z gitar. Gdy Chris odszedł, po "wytłumaczeniu' Ci jak grać, miałaś głupkowatą minę. Tak bardzo, że aż Niall się roześmiał.
- Chyba z niego nie za dobry nauczyciel, co?
- Zrozumiałam tylko zdanie: "Musisz wziąć gitarę".... Na serio, nic nie rozumiem.
Spojrzał na Ciebie z rozbawieniem i powiedział:
- Chodź. Może ja Ci coś rozjaśnię.
Usiedliście, a chłopak zaczął Ci powoli tłumaczyć. Teraz rozumiałaś już wszystko.
- O ja! Nie wiedziałam, że to jest takie łatwe!
- Zobaczymy co powiesz, jak będziesz miała zagrać!
Uśmiechnął się. Lubiłaś to. Usiadł za Tobą, objął ramionami, ale jego ręce powędrowały na gitarę.
- Musisz szarpać za struny i trzymać tutaj.
- Okej. ale skąd mam wiedzieć, kiedy które?
- Hahahaha! Alyssa! Zgrywasz się, czy naprawdę nie rozumiesz?
Miał zaraźliwy i słodki śmiech. Gdy go usłyszałaś, zawtórowałaś mu.
- Wiesz, że masz zaraźliwy śmiech?
- Awww! Dziękuję. Hahahahahaha!
I tak wam minęła lekcja. Śmialiście się i pobrzdękiwaliście na gitarze. Podeszła do was Demi i powiedziała:
- Ally! Przepraszam ale nie mogę Cię odprowadzić! Mama dzwoniła i muszę jechać! Przepraszam!
Uśmiechnęłaś się do niej i odpowiedziałaś:
- Spokojnie! Jestem duża! Nie pamiętasz? Mogę wrócić sama!
- Jak dobrze, że się na mnie nie nie gniewasz! To pa Niall! Pa Ally!
Uścisnęła was na pożegnanie i poszła.
- Pa Niall! Do zobaczenia!
Chciałaś odejść ale on Cię zatrzymał.
- Mogę Cię odprowadzić? Nie chcę, żeby Ci się coś stało.
Spojrzałaś na niego. Mówił poważnie. Uśmiechnęłaś się do niego.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo będę zachwycona!
Odwzajemnił uśmiech.
- Tylko nie myśl, że jestem jakiś gwałcicielem czy coś. Albo, że się narzucam!
- Jejku! Nigdy bym tak nie pomyślała! Może jakby na Twoim miejscu był inny chłopak! Ale nie ty!
- Masz o mnie tak dobre zdanie? Czym sobie zasłużyłem?
Zarumieniłaś się, a on to zobaczył. Ale czekał na odpowiedź z jeszcze większym uśmiechem...
- Hmmm... No więc: jesteś miły, zabawny i....
- I???
- Uroczy.
Oczekiwałaś jakiejś reakcji... Doczekałaś się. Zarumieniłaś się, gdy TO zobaczyłaś.
- Dziękuję. To co idziemy?
I poszliście. Skierowaliście swoje kroki do parku.
- Masz 17 lat, prawda?
- Tak, skąd wiesz?
- Słyszałem wtedy. Miałaś urodziny.... Wszystkiego najlepszego! Spóźnione, ale zawsze jakieś.
- Jej. Dziękuję! Dzisiaj są naprawdę dobre.
Popatrzył na Ciebie.
- A wtedy nie były?
- Nie wiem czemu, ale ufam Ci. Godzinę temu Cię poznałam, a mam wrażenie jakbyśmy się znali od lat!
- Ooo! Dziękuję! Jesteś najsłodszą dziewczyną jaką znam!
Znowu Cie zawstydził. Gadaliście jeszcze długo. Aż nagle Nial powiedział, abyście poszli na most. Zgodziłaś się chętnie, więc poszliście. Zatrzęsłaś się z zimna, co chłopak zauważył i objął Cię ramieniem. Zaprowadził Cię na sam środek. Stanęłaś twarzą do wody i wychyliłaś się za barierkę. Poczułaś, że Niall obejmuje Cię i kładzie głowę na Twoich włosach. Położyłaś swoje ręce na jego i uśmiechnęłaś się... Chłopak odwrócił Cię twarzą do siebie, spojrzał na twoją twarz. Spojrzałaś na niego i z całą pewnością siebie powiedziałaś:
- Kocham Cię...
- Nie! To ja Ciebie kocham!
Pocałowaliście się. Nie myślałaś już o Conorze. Byłaś ciekawa jaką minę, będzie miała Demi jak się dowie. Ale on całował! Chciałaś być przy nim. Pragnęłaś, aby ta chwila nigdy się nie skończyła........
...................................................................................................................................................................
No i nie wyszło mi to krócej! Przepraszam za błędy, ale zakończyłam pisać o 3:25! Ten imagin dedykuję mej kochanej Oli @GeorgieTheJust z TT :3 Postaram się pisać krócej! Jeśli dotarłeś/aś aż tutaj to wiedz, że Cię Kocham! <3
Imagin z Harrym
Idziesz i nadal próbujesz sobie przypomnieć co zrobiłaś. Ale wszystko na nic. W tym problem. NIE ZROBIŁAŚ NIC. Masz wrażenie, że twoje kroki odbijają się od mostu i niosą po całym mieście. Nie podoba Ci się to. Chcesz jak najszybciej uciec od tego co się stało..... Chcesz uciec od niego. Czujesz, że padasz ze zmęczenia. To co się wydarzyło przytłacza Cię.... Na szczęście jakiś mądry człowiek wymyślił ławki przed kutrami. Siadasz i jeszcze raz na spokojnie próbujesz przypomnieć sobie wszystkie szczegóły.
*****************
Siedzisz ze swoim chłopakiem i przyjaciółmi na dworze podczas przerwy na lunch. Chłopaki jak zwykle się wygłupiają.... A ty jak zwykle musisz to znosić.
- Mel, a ty co o tym sądzisz?
- Nie wiem...
Szczerze to nie chcesz iść na tą imprezę. Nie dzisiaj. Nie teraz kiedy rodzice w końcu się pogodzili. Nie teraz...
- Mel! To impreza na moją cześć! Zrób to dla mnie!
Taaak. To wszystko na cześć Tojego chłopaka: Adama Niezwyciężonego. Jak zwykle... No dobra, może pomógł w tym meczu, ale reszta grała też dobrze. zresztą imprezy na łodzi nie są dla Ciebie. Nawet jak myślisz o wodzie to masz dreszcze.
- Wiesz, że nie lubię wody.
- Ale nikt Ci nie każe w niej pływać!
Odezwała się księżniczka. zawsze słodka, miła i kochana... Dwulicowa kretynka. Przystawia się do Adama od podstawówki. Małpa.
- Ja już wiem co wy robicie po pijaku! Macie bardzo fajne zabawy!
Już raz na takiej imprezie wrzucili Cię do basenu. Gnojki.
- To było dawno! Ile jeszcze będziesz mi to wypominać! To były niewinne żarty! A tak w ogóle to nie byliśmy pijani!
- Jak chcesz....
Spojrzał na Ciebie tymi swoimi szarymi oczami. Wiedział co ma robić. Zawsze ulegałaś.
- No dob....
Nie dokończyłaś. Przerwa się skończyła. Dziękowałaś z całego serca. Chyba zaczniesz lubić lekcje.
- Muszę lecieć na historię!
Adam chciał jeszcze coś powiedzieć ale pobiegłaś do szkoły. Uffff. Skierowałaś swe kroki do klasy. Omiotłaś ją wzrokiem i siadłaś tam gdzie zawsze: Jak najdalej od plującego nauczyciela. Był ohydny. Odwróciłaś się do tyłu gdzie siedział Zayn.
- Cześć Zayn!
Chłopak spojrzał na Ciebie swoimi miodowymi oczami. Był bardzo przystojny: Miał prawie kasztanowe włosy, zrobione na delikatnego irokeza, ładne miodowe oczy, zarysowaną szczękę i śliczne kości policzkowe. Mniam.
- Cześć, Mel! Co u Ciebie?
Miał cudny głos. I akcent. Tak. TEN akcent.
- Nic ciekawego. A u Ciebie? Jak po meczu?
- Mnie się pytasz? Powinnaś się zapytać gwiazdy!
- Nie przesadzaj! - "Skromniś się znalazł' ~ pomyślałaś - Byłeś świetny! No wiesz..... ciągle skandowałam Twoje imię.
Puściłaś mu oczko, a on aż się zarumienił. Powstrzymałaś się od wybuchnięcia śmiechem.
- To Ty byłaś tą chorą fanką, o której mówili ludzie?
- Uważaj, bo cię paln...
- PANNO CARTER! CZY JA PANI NIE PRZESZKADZAM?!
O nie. Znowu będzie pluł. Cholercia.
- Nie. Jest całkiem nieźle. Bardzo lubię historię starożytnego Egiptu.
- TO DLATEGO ROZMAWIASZ Z PANEM MALIKIEM?
Tak. Nie pluj.
- Mówiłam mu, że ma coś w sobie z Egipcjanina.
Cała klasa wybuchnęła śmiechem. A nauczyciel wrócił do biurka.
- Tak więc. Zanim panna Carter nam przerwała, mówiliśmy o piramidach i ich budowie....
Nie słuchałaś go. Poczułaś szturchnięcie i Zayn podał Ci karteczkę: Jestem taki przystojny, czy taki napakowany, że przypominam Ci Egipcjanów? Odpisałaś: Tak. :3 I tak minęła Ci lekcja.
Potem w szkole nie działo się nic ciekawego. Adam namawiał Cię na imprezę. To wszystko... a no tak! Zgodziłaś się! Znowu...
Idąc do domu wymyślałaś plan jak wymknąć się z domu. Rodzice od tak Cię nie wypuszczą. Nie ma mowy. Zostało okno.
- Ooo! Melanie! Już jesteś?
'Nie to duch."~ pomyślałaś.
- Tak. Jestem zmęczona. Pójdę na górę.
Musiałaś wybrać ciuchy i się uszykować. zostały Ci 2 godziny. Musisz dobrze wykorzystać ten czas. najpierw otworzyłaś szafę i myślałaś na ciuchami. Nie. Z sukienką wolisz nie ryzykować. Wybrałaś luźny zestaw. Oby Adamowi się spodobało. Po wykąpaniu i wysuszeniu włosów, zrobiłaś z nich koczka. Mogłaś się tak pokazać ludziom. Zrobiłaś sobie lekki make-up i spojrzałaś na zegarek. Adam powinien stać po drugiej stronie ulicy za 5 minut. Szybko złapałaś telefon i otworzyłaś okno. Ale zanim wyszłaś krzyknęłaś do mamy, ze jesteś zmęczona i idziesz spać. Uwierzyła.
Wyszłaś, wskoczyłaś na drzewo przy twoim oknie i zeszłaś po nim. Przebiegłaś krótki dystans dzielący Cię od auta Adama. Gdy chciałaś usiąść z przodu zobaczyłaś JĄ. Nicole siedziała na TWOIM miejscu, obok TWOJEGO chłopaka. Pomyślałaś tak jak podczas luchu: MAŁPA. Z obrzydzeniem na twarzy usiadłaś z tyłu. Spojrzałaś w lusterko i zobaczyłaś, ze Adam i Nicole są podejrzanie uśmiechnięci.... Dziwne.
- No to co? Jedziemy?
-Tak! - krzyknęła Nicki.
- Yhm.
Chciałaś mieć to za sobą. I.........
*******************
- Cholerne ptaszysko!
Właśnie ten głupi ptak wyrwał Cię z retrospekcji. Głupia wrona. Albo mewa?? Obojętne i tak głupie. Znowu przymknęłaś oczy i wróciłaś do swoich myśli.
**************************
Wchodziliście właśnie na pokład jachtu Adama.... Ciekawe co by powiedzieli jego rodzice, jakby się dowiedzieli, że ich ukochany synek baluje na ich nowej łodzi??
- Chodź, Mel! Impreza się zaczyna!
Rzeczywiście. Już niektórzy nieźle się zataczali. Nie rozumiałaś ich. Nie piłaś i nie będziesz pić. Po pół godzinie twój chłopak zaczął im już dorównywać.... Taaa, sportowcy to abstynenci.... Jasne... Ale Adam zaczął się rozkręcać. Posadził sobie Ciebie na kolanach i całował Cię po szyi. Już po chwili mówił Ci o tym, że sypialnia na dole jest pusta.
- No wiesz. Chyba nikt się nie obrazi jak tam pójdziemy. Zrozumieją.
I zaczął się śmiać po pijacku.
- Oni może tak, ale ja nie. Jesteś już pijany. Przystopuj.
Próbowałaś go od siebie odepchnąć, ale on objął Cię jeszcze mocniej.
- Nie bądź taka cnotka, kotku. Widzę jak się na mnie patrzysz...
- Tak. Z obrzydzeniem. Teraz mnie zostaw. Adam, zostaw mnie w tej chwili.
- Oj no już. Do zakonu nie idziesz , pobawić się ze mną możesz.
Tego było za dużo. Cudem uwolniłaś się z jego uścisku i poszłaś na dziób, gdzie było najciszej. Kręciło Ci się w głowie, a rozmowa z chłopakiem jeszcze bardziej Cię dobiła. Po 20 minutach poszłaś szukać pana A. Nie powinnaś go zostawiać takiego pijanego. Niestety, nie mogłaś go nigdzie znaleźć. Zauważyłaś Zayn'a, który palił. Jedyny chłopak, który nie zataczał się.
- Zayn nie widziałeś Adama?
- Chyba schodził na dół. A coś się stało?
- Nie nic, dzięki.
Odeszłaś i skierowałaś swe kroki pod pokład. Usłyszałaś jakieś jęki. Poszłaś za tymi głosami i zobaczyłaś....
********************
-CO DO CHOLERY?!
Wydarłaś się ponownie, wyrwana z rozmyślań. zobaczyłaś przed sobą zaskoczonego chłopaka.
- Przepraszam... Myślałam, że to znowu ta cholerna wrona.
- Jak widać nie jestem wroną... Prawda??
Uśmiechnął się do Ciebie.... Ale co to był za uśmiech... Nie mogłaś oderwać od niego wzroku...
"Ale muszę głupio wyglądać" ~ pomyślałaś i oderwałaś w końcu wzrok od tych ust..... CAŁUŚNYCH ust.
- Hmmm.... No nie za bardzo... Chyba, że masz jakąś tajemniczą moc, dzięki której zamieniasz się w zwierzęta??
Boże... Spojrzałaś na niego. O Boże..... Nie możesz.... Ma brązowe loki, zielone oczy, uroczy uśmiech..... I do tego jest wysoki.... Boże...... Jaki on jest przystojny....
- Nie, niestety nie mam takiej mocy. Jestem Harry.
Podał Ci rękę. Uścisnęłaś ją. Była taka ciepła. W przeciwieństwie do Twojej. Ty byłaś lodowata.
- Melanie, miło mi.
- Melanie, co się stało? Jesteś zapłakana i mokra.
Zapomniałaś. Przy nim zapewne wyglądasz jak jakiś bezdomny. A za to latarnia, która świeciła za nim, oplotła go swoim światłem, przez co wyglądał jak anioł.
- Nic takiego. Chociaż zapewne wyglądam jak zmoczona kura.
- Wcale nie! Wyglądasz pięknie!
I usiadł przy Tobie na ławce. "Anioł przy mnie usiadł.... Aniołek i ja"
- Harry jesteś miły, ale nie kłam! Wyglądam jak skrzyżowanie pandy, jajka i UFO!
Zaczął się śmiać. Aż przeszedł Cię słodki dreszcz. Chłopak to zauważył i zdjął swoją bluzę i naciągnął Ci ją.
- Nie kłamę! Nigdy bym nie okłamał tak ładnej dziewczyny! a tak w ogóle, to wyglądasz uroczo w mojej bluzie!
Jeszcze nigdy się tak nie zarumieniłaś. NIGDY. posłałaś mu uśmiech, który odwzajemnił.
- Flirciarz z Ciebie! Ile dziewczyn już dzisiaj tak poderwałeś?
- Nie jestem flirciarzem! Mówię co myślę! I nie poderwałem żadnej! Tak szczerze to się was boję, Melanie.
Poczułaś, ze mówił serio.... Boże jaki on był uroczy! I te jego oczy! Spoglądające na Ciebie z "uśmiechem". Roześmiane. I ta zieleń.....
- Czemu się nas boisz? Jesteśmy niegroźne. a skoro się nas boisz, to czemu do mnie zagadałeś?
Spojrzał na Ciebie ze zdziwieniem i powiedział:
- Bo byłaś smutna. Nie lubię patrzeć jak ktoś jest smutny.
- Uhmm.... Nie byłam smutna. Nie byłam.
Próbowałaś to sobie wmówić, ale nie wyszło.
- W takim razie co czułaś?
Spojrzał na Ciebie. Spuściłaś wzrok i odpowiedziałaś:
- Nie wiem. Niech mi pan powie, doktorze Harry.
Rozbawienie. Jedna z wielu pozytywnych jego emocji, pojawiła się na jego twarzy.
- Musisz i najpierw powiedzieć co się wydarzyło. Pomocny Harry Ci wtedy pomoże.
Nie wiesz czemu ale ufałaś mu. Nie ufałaś tak jeszcze nikomu. To zabawne, że zaufałaś obcemu chłopakowi.
- Dobrze ale nie tutaj.
I przeniosłaś wzrok z jego twarzy na jacht. Podążył oczami za tobą i powiedział:
- Dobrze.
Wstałaś chwiejny krokiem z ławki. Upadłabyś, ale Harry Cię złapał.
- Na pewno chcesz iść?
- Nie zostanę w tym miejscu ani chwili dłużej.
Wycedziłaś z obrzydzeniem. Harry wziął Cię za rękę.... Tak WZIĄŁ Cię za rękę. Myślałaś, że się rozpłyniesz ze szczęścia.... Jak on na ciebie działał.
- To co się stało?
Byliście już na tyle daleko, żeby nie widzieć jachtu. Opowiedziałaś mu wszystko, aż do momentu zejścia pod pokład... Załamał Ci się głos. A co zrobił chłopak?? Po prostu Cię przytulił. Na środku miasta. W światłach latarni. "Teraz ja też wyglądam jak aniołek..... Tylko taki umorusany." Zaśmiałaś się cicho, wtulając głowę w jego ramię. Położył podbródek na twoją głowę i ucałował lekko twoje włosy.
- Co Cię tak śmieszy?
- Wyobraziłam sobie, że w świetle latarni wyglądamy jak aniołki.
On tez się zaśmiał... Miał taki słodki śmiech.
- Chyba nie ja. Sądzę, że tylko Ty.
Uśmiechnęłaś się do jego ramienia i powiedziałaś:
- No to się mylisz.
Znowu się roześmiał.
- Dziękuję, ze się za mną zgadzasz.
Niechętnie podniosłaś głowę i spojrzałaś w jego oczy.
- Nie usłyszałeś reszty historii...
- Wiem, ale mogę się domyślić. Ja bym nigdy Cię tak nie skrzywdził. Nawet jeśli był pijany, to nie powinien Cię tak traktować.... Nie powinien zdradzić Cię z Nicole, a potem dla zabawy wrzucić do wody.
Spojrzałaś na niego zdziwiona, a on Cię pocałował. Miał ciepłe usta. Całował świetnie. Kiedy skończył spojrzał na Ciebie.
- Pominę to, że się domyśliłeś..... Ale jak się tam znalazłeś????
- Może rzeczywiście jestem aniołem....
Tym razem to ty go pocałowałaś. Nie chciałaś, żeby to się skończyło. Nie chciałaś go stracić...... Swojego anioła...............
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Imagin stworzony specjalnie dla @CrazyMofoBitchh blog zresztą też :3 Jeśli dotarłeś/aś do tego miejsca to wiedz, że Cię KOCHAM <333
*****************
Siedzisz ze swoim chłopakiem i przyjaciółmi na dworze podczas przerwy na lunch. Chłopaki jak zwykle się wygłupiają.... A ty jak zwykle musisz to znosić.
- Mel, a ty co o tym sądzisz?
- Nie wiem...
Szczerze to nie chcesz iść na tą imprezę. Nie dzisiaj. Nie teraz kiedy rodzice w końcu się pogodzili. Nie teraz...
- Mel! To impreza na moją cześć! Zrób to dla mnie!
Taaak. To wszystko na cześć Tojego chłopaka: Adama Niezwyciężonego. Jak zwykle... No dobra, może pomógł w tym meczu, ale reszta grała też dobrze. zresztą imprezy na łodzi nie są dla Ciebie. Nawet jak myślisz o wodzie to masz dreszcze.
- Wiesz, że nie lubię wody.
- Ale nikt Ci nie każe w niej pływać!
Odezwała się księżniczka. zawsze słodka, miła i kochana... Dwulicowa kretynka. Przystawia się do Adama od podstawówki. Małpa.
- Ja już wiem co wy robicie po pijaku! Macie bardzo fajne zabawy!
Już raz na takiej imprezie wrzucili Cię do basenu. Gnojki.
- To było dawno! Ile jeszcze będziesz mi to wypominać! To były niewinne żarty! A tak w ogóle to nie byliśmy pijani!
- Jak chcesz....
Spojrzał na Ciebie tymi swoimi szarymi oczami. Wiedział co ma robić. Zawsze ulegałaś.
- No dob....
Nie dokończyłaś. Przerwa się skończyła. Dziękowałaś z całego serca. Chyba zaczniesz lubić lekcje.
- Muszę lecieć na historię!
Adam chciał jeszcze coś powiedzieć ale pobiegłaś do szkoły. Uffff. Skierowałaś swe kroki do klasy. Omiotłaś ją wzrokiem i siadłaś tam gdzie zawsze: Jak najdalej od plującego nauczyciela. Był ohydny. Odwróciłaś się do tyłu gdzie siedział Zayn.
- Cześć Zayn!
Chłopak spojrzał na Ciebie swoimi miodowymi oczami. Był bardzo przystojny: Miał prawie kasztanowe włosy, zrobione na delikatnego irokeza, ładne miodowe oczy, zarysowaną szczękę i śliczne kości policzkowe. Mniam.
- Cześć, Mel! Co u Ciebie?
Miał cudny głos. I akcent. Tak. TEN akcent.
- Nic ciekawego. A u Ciebie? Jak po meczu?
- Mnie się pytasz? Powinnaś się zapytać gwiazdy!
- Nie przesadzaj! - "Skromniś się znalazł' ~ pomyślałaś - Byłeś świetny! No wiesz..... ciągle skandowałam Twoje imię.
Puściłaś mu oczko, a on aż się zarumienił. Powstrzymałaś się od wybuchnięcia śmiechem.
- To Ty byłaś tą chorą fanką, o której mówili ludzie?
- Uważaj, bo cię paln...
- PANNO CARTER! CZY JA PANI NIE PRZESZKADZAM?!
O nie. Znowu będzie pluł. Cholercia.
- Nie. Jest całkiem nieźle. Bardzo lubię historię starożytnego Egiptu.
- TO DLATEGO ROZMAWIASZ Z PANEM MALIKIEM?
Tak. Nie pluj.
- Mówiłam mu, że ma coś w sobie z Egipcjanina.
Cała klasa wybuchnęła śmiechem. A nauczyciel wrócił do biurka.
- Tak więc. Zanim panna Carter nam przerwała, mówiliśmy o piramidach i ich budowie....
Nie słuchałaś go. Poczułaś szturchnięcie i Zayn podał Ci karteczkę: Jestem taki przystojny, czy taki napakowany, że przypominam Ci Egipcjanów? Odpisałaś: Tak. :3 I tak minęła Ci lekcja.
Potem w szkole nie działo się nic ciekawego. Adam namawiał Cię na imprezę. To wszystko... a no tak! Zgodziłaś się! Znowu...
Idąc do domu wymyślałaś plan jak wymknąć się z domu. Rodzice od tak Cię nie wypuszczą. Nie ma mowy. Zostało okno.
- Ooo! Melanie! Już jesteś?
'Nie to duch."~ pomyślałaś.
- Tak. Jestem zmęczona. Pójdę na górę.
Musiałaś wybrać ciuchy i się uszykować. zostały Ci 2 godziny. Musisz dobrze wykorzystać ten czas. najpierw otworzyłaś szafę i myślałaś na ciuchami. Nie. Z sukienką wolisz nie ryzykować. Wybrałaś luźny zestaw. Oby Adamowi się spodobało. Po wykąpaniu i wysuszeniu włosów, zrobiłaś z nich koczka. Mogłaś się tak pokazać ludziom. Zrobiłaś sobie lekki make-up i spojrzałaś na zegarek. Adam powinien stać po drugiej stronie ulicy za 5 minut. Szybko złapałaś telefon i otworzyłaś okno. Ale zanim wyszłaś krzyknęłaś do mamy, ze jesteś zmęczona i idziesz spać. Uwierzyła.
Wyszłaś, wskoczyłaś na drzewo przy twoim oknie i zeszłaś po nim. Przebiegłaś krótki dystans dzielący Cię od auta Adama. Gdy chciałaś usiąść z przodu zobaczyłaś JĄ. Nicole siedziała na TWOIM miejscu, obok TWOJEGO chłopaka. Pomyślałaś tak jak podczas luchu: MAŁPA. Z obrzydzeniem na twarzy usiadłaś z tyłu. Spojrzałaś w lusterko i zobaczyłaś, ze Adam i Nicole są podejrzanie uśmiechnięci.... Dziwne.
- No to co? Jedziemy?
-Tak! - krzyknęła Nicki.
- Yhm.
Chciałaś mieć to za sobą. I.........
*******************
- Cholerne ptaszysko!
Właśnie ten głupi ptak wyrwał Cię z retrospekcji. Głupia wrona. Albo mewa?? Obojętne i tak głupie. Znowu przymknęłaś oczy i wróciłaś do swoich myśli.
**************************
Wchodziliście właśnie na pokład jachtu Adama.... Ciekawe co by powiedzieli jego rodzice, jakby się dowiedzieli, że ich ukochany synek baluje na ich nowej łodzi??
- Chodź, Mel! Impreza się zaczyna!
Rzeczywiście. Już niektórzy nieźle się zataczali. Nie rozumiałaś ich. Nie piłaś i nie będziesz pić. Po pół godzinie twój chłopak zaczął im już dorównywać.... Taaa, sportowcy to abstynenci.... Jasne... Ale Adam zaczął się rozkręcać. Posadził sobie Ciebie na kolanach i całował Cię po szyi. Już po chwili mówił Ci o tym, że sypialnia na dole jest pusta.
- No wiesz. Chyba nikt się nie obrazi jak tam pójdziemy. Zrozumieją.
I zaczął się śmiać po pijacku.
- Oni może tak, ale ja nie. Jesteś już pijany. Przystopuj.
Próbowałaś go od siebie odepchnąć, ale on objął Cię jeszcze mocniej.
- Nie bądź taka cnotka, kotku. Widzę jak się na mnie patrzysz...
- Tak. Z obrzydzeniem. Teraz mnie zostaw. Adam, zostaw mnie w tej chwili.
- Oj no już. Do zakonu nie idziesz , pobawić się ze mną możesz.
Tego było za dużo. Cudem uwolniłaś się z jego uścisku i poszłaś na dziób, gdzie było najciszej. Kręciło Ci się w głowie, a rozmowa z chłopakiem jeszcze bardziej Cię dobiła. Po 20 minutach poszłaś szukać pana A. Nie powinnaś go zostawiać takiego pijanego. Niestety, nie mogłaś go nigdzie znaleźć. Zauważyłaś Zayn'a, który palił. Jedyny chłopak, który nie zataczał się.
- Zayn nie widziałeś Adama?
- Chyba schodził na dół. A coś się stało?
- Nie nic, dzięki.
Odeszłaś i skierowałaś swe kroki pod pokład. Usłyszałaś jakieś jęki. Poszłaś za tymi głosami i zobaczyłaś....
********************
-CO DO CHOLERY?!
Wydarłaś się ponownie, wyrwana z rozmyślań. zobaczyłaś przed sobą zaskoczonego chłopaka.
- Przepraszam... Myślałam, że to znowu ta cholerna wrona.
- Jak widać nie jestem wroną... Prawda??
Uśmiechnął się do Ciebie.... Ale co to był za uśmiech... Nie mogłaś oderwać od niego wzroku...
"Ale muszę głupio wyglądać" ~ pomyślałaś i oderwałaś w końcu wzrok od tych ust..... CAŁUŚNYCH ust.
- Hmmm.... No nie za bardzo... Chyba, że masz jakąś tajemniczą moc, dzięki której zamieniasz się w zwierzęta??
Boże... Spojrzałaś na niego. O Boże..... Nie możesz.... Ma brązowe loki, zielone oczy, uroczy uśmiech..... I do tego jest wysoki.... Boże...... Jaki on jest przystojny....
- Nie, niestety nie mam takiej mocy. Jestem Harry.
Podał Ci rękę. Uścisnęłaś ją. Była taka ciepła. W przeciwieństwie do Twojej. Ty byłaś lodowata.
- Melanie, miło mi.
- Melanie, co się stało? Jesteś zapłakana i mokra.
Zapomniałaś. Przy nim zapewne wyglądasz jak jakiś bezdomny. A za to latarnia, która świeciła za nim, oplotła go swoim światłem, przez co wyglądał jak anioł.
- Nic takiego. Chociaż zapewne wyglądam jak zmoczona kura.
- Wcale nie! Wyglądasz pięknie!
I usiadł przy Tobie na ławce. "Anioł przy mnie usiadł.... Aniołek i ja"
- Harry jesteś miły, ale nie kłam! Wyglądam jak skrzyżowanie pandy, jajka i UFO!
Zaczął się śmiać. Aż przeszedł Cię słodki dreszcz. Chłopak to zauważył i zdjął swoją bluzę i naciągnął Ci ją.
- Nie kłamę! Nigdy bym nie okłamał tak ładnej dziewczyny! a tak w ogóle, to wyglądasz uroczo w mojej bluzie!
Jeszcze nigdy się tak nie zarumieniłaś. NIGDY. posłałaś mu uśmiech, który odwzajemnił.
- Flirciarz z Ciebie! Ile dziewczyn już dzisiaj tak poderwałeś?
- Nie jestem flirciarzem! Mówię co myślę! I nie poderwałem żadnej! Tak szczerze to się was boję, Melanie.
Poczułaś, ze mówił serio.... Boże jaki on był uroczy! I te jego oczy! Spoglądające na Ciebie z "uśmiechem". Roześmiane. I ta zieleń.....
- Czemu się nas boisz? Jesteśmy niegroźne. a skoro się nas boisz, to czemu do mnie zagadałeś?
Spojrzał na Ciebie ze zdziwieniem i powiedział:
- Bo byłaś smutna. Nie lubię patrzeć jak ktoś jest smutny.
- Uhmm.... Nie byłam smutna. Nie byłam.
Próbowałaś to sobie wmówić, ale nie wyszło.
- W takim razie co czułaś?
Spojrzał na Ciebie. Spuściłaś wzrok i odpowiedziałaś:
- Nie wiem. Niech mi pan powie, doktorze Harry.
Rozbawienie. Jedna z wielu pozytywnych jego emocji, pojawiła się na jego twarzy.
- Musisz i najpierw powiedzieć co się wydarzyło. Pomocny Harry Ci wtedy pomoże.
Nie wiesz czemu ale ufałaś mu. Nie ufałaś tak jeszcze nikomu. To zabawne, że zaufałaś obcemu chłopakowi.
- Dobrze ale nie tutaj.
I przeniosłaś wzrok z jego twarzy na jacht. Podążył oczami za tobą i powiedział:
- Dobrze.
Wstałaś chwiejny krokiem z ławki. Upadłabyś, ale Harry Cię złapał.
- Na pewno chcesz iść?
- Nie zostanę w tym miejscu ani chwili dłużej.
Wycedziłaś z obrzydzeniem. Harry wziął Cię za rękę.... Tak WZIĄŁ Cię za rękę. Myślałaś, że się rozpłyniesz ze szczęścia.... Jak on na ciebie działał.
- To co się stało?
Byliście już na tyle daleko, żeby nie widzieć jachtu. Opowiedziałaś mu wszystko, aż do momentu zejścia pod pokład... Załamał Ci się głos. A co zrobił chłopak?? Po prostu Cię przytulił. Na środku miasta. W światłach latarni. "Teraz ja też wyglądam jak aniołek..... Tylko taki umorusany." Zaśmiałaś się cicho, wtulając głowę w jego ramię. Położył podbródek na twoją głowę i ucałował lekko twoje włosy.
- Co Cię tak śmieszy?
- Wyobraziłam sobie, że w świetle latarni wyglądamy jak aniołki.
On tez się zaśmiał... Miał taki słodki śmiech.
- Chyba nie ja. Sądzę, że tylko Ty.
Uśmiechnęłaś się do jego ramienia i powiedziałaś:
- No to się mylisz.
Znowu się roześmiał.
- Dziękuję, ze się za mną zgadzasz.
Niechętnie podniosłaś głowę i spojrzałaś w jego oczy.
- Nie usłyszałeś reszty historii...
- Wiem, ale mogę się domyślić. Ja bym nigdy Cię tak nie skrzywdził. Nawet jeśli był pijany, to nie powinien Cię tak traktować.... Nie powinien zdradzić Cię z Nicole, a potem dla zabawy wrzucić do wody.
Spojrzałaś na niego zdziwiona, a on Cię pocałował. Miał ciepłe usta. Całował świetnie. Kiedy skończył spojrzał na Ciebie.
- Pominę to, że się domyśliłeś..... Ale jak się tam znalazłeś????
- Może rzeczywiście jestem aniołem....
Tym razem to ty go pocałowałaś. Nie chciałaś, żeby to się skończyło. Nie chciałaś go stracić...... Swojego anioła...............
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Imagin stworzony specjalnie dla @CrazyMofoBitchh blog zresztą też :3 Jeśli dotarłeś/aś do tego miejsca to wiedz, że Cię KOCHAM <333
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)