piątek, 19 lipca 2013

Imagin z Harrym

Idziesz i nadal próbujesz sobie przypomnieć co zrobiłaś. Ale wszystko na nic. W tym problem. NIE ZROBIŁAŚ NIC.  Masz wrażenie, że twoje kroki odbijają się od mostu i niosą po całym mieście. Nie podoba Ci się to. Chcesz jak najszybciej uciec od tego co się stało..... Chcesz uciec od niego. Czujesz, że padasz ze zmęczenia. To co się wydarzyło przytłacza Cię.... Na szczęście jakiś mądry człowiek wymyślił ławki przed kutrami. Siadasz i jeszcze raz na spokojnie próbujesz przypomnieć sobie wszystkie szczegóły.
                                                         *****************                                        
Siedzisz ze swoim chłopakiem i przyjaciółmi na dworze podczas przerwy na lunch. Chłopaki jak zwykle się wygłupiają.... A ty jak zwykle musisz to znosić.
- Mel, a ty co o tym sądzisz?
- Nie wiem...
Szczerze to nie chcesz iść na tą imprezę. Nie dzisiaj. Nie teraz kiedy rodzice w końcu się pogodzili. Nie teraz...
- Mel! To impreza na moją cześć! Zrób to dla mnie!
Taaak. To wszystko na cześć Tojego chłopaka: Adama Niezwyciężonego. Jak zwykle... No dobra, może pomógł w tym meczu, ale reszta grała też dobrze. zresztą imprezy na łodzi nie są dla Ciebie. Nawet jak myślisz o wodzie to masz dreszcze.
 - Wiesz, że nie lubię wody.
- Ale nikt Ci nie każe w niej pływać!
 Odezwała się księżniczka. zawsze słodka, miła i kochana... Dwulicowa kretynka. Przystawia się do Adama od podstawówki. Małpa.
- Ja już wiem co wy robicie po pijaku! Macie bardzo fajne zabawy!
Już raz na takiej imprezie wrzucili Cię do basenu. Gnojki.
- To było dawno! Ile jeszcze będziesz mi to wypominać! To były niewinne żarty! A tak w ogóle to nie byliśmy pijani! 
- Jak chcesz....
 Spojrzał na Ciebie tymi swoimi szarymi oczami. Wiedział co ma robić. Zawsze ulegałaś.
- No dob....
Nie dokończyłaś. Przerwa się skończyła. Dziękowałaś z całego serca. Chyba zaczniesz lubić lekcje.
- Muszę lecieć na historię! 
Adam chciał jeszcze coś powiedzieć ale pobiegłaś do szkoły. Uffff. Skierowałaś swe kroki do klasy. Omiotłaś ją wzrokiem i siadłaś tam gdzie zawsze: Jak najdalej od plującego nauczyciela. Był ohydny. Odwróciłaś się do tyłu gdzie siedział Zayn.
- Cześć Zayn!
Chłopak spojrzał na Ciebie swoimi miodowymi oczami. Był bardzo przystojny: Miał prawie kasztanowe włosy, zrobione na delikatnego irokeza, ładne miodowe oczy, zarysowaną szczękę i śliczne kości policzkowe. Mniam.
- Cześć, Mel! Co u Ciebie?
 Miał cudny głos. I akcent. Tak. TEN akcent.
- Nic ciekawego. A u Ciebie? Jak po meczu?
- Mnie się pytasz? Powinnaś się zapytać gwiazdy! 
- Nie przesadzaj! - "Skromniś się znalazł' ~ pomyślałaś - Byłeś świetny! No wiesz..... ciągle skandowałam Twoje imię.
Puściłaś mu oczko, a on aż się zarumienił. Powstrzymałaś się od wybuchnięcia śmiechem.
- To Ty byłaś tą chorą fanką, o której mówili ludzie?
- Uważaj, bo cię paln...
- PANNO CARTER! CZY JA PANI NIE PRZESZKADZAM?!
O nie. Znowu będzie pluł. Cholercia.
- Nie. Jest całkiem nieźle. Bardzo lubię historię starożytnego Egiptu.
- TO DLATEGO ROZMAWIASZ Z PANEM MALIKIEM?
Tak. Nie pluj.
- Mówiłam mu, że ma coś w sobie z Egipcjanina.
Cała klasa wybuchnęła śmiechem. A nauczyciel wrócił do biurka.
- Tak więc. Zanim panna Carter nam przerwała, mówiliśmy o piramidach i ich budowie....
Nie słuchałaś go. Poczułaś szturchnięcie i Zayn podał Ci karteczkę: Jestem taki przystojny, czy taki napakowany, że przypominam Ci Egipcjanów? Odpisałaś: Tak. :3 I tak minęła Ci lekcja.
     Potem w szkole nie działo się nic ciekawego. Adam namawiał Cię na imprezę. To wszystko... a no tak! Zgodziłaś się! Znowu...
    Idąc do domu wymyślałaś plan jak wymknąć się z domu. Rodzice od tak Cię nie wypuszczą. Nie ma mowy. Zostało okno. 
- Ooo! Melanie! Już jesteś?
'Nie to duch."~ pomyślałaś.
- Tak. Jestem zmęczona. Pójdę na górę.
        Musiałaś wybrać ciuchy i się uszykować. zostały Ci 2 godziny. Musisz dobrze wykorzystać ten czas. najpierw otworzyłaś szafę i myślałaś na ciuchami. Nie. Z sukienką wolisz nie ryzykować. Wybrałaś luźny zestawOby Adamowi się spodobało. Po wykąpaniu i wysuszeniu włosów, zrobiłaś z nich koczka. Mogłaś się tak pokazać ludziom. Zrobiłaś sobie lekki make-up i spojrzałaś na zegarek. Adam powinien stać po drugiej stronie ulicy za 5 minut. Szybko złapałaś telefon i otworzyłaś okno. Ale zanim wyszłaś krzyknęłaś do mamy, ze jesteś zmęczona i idziesz spać. Uwierzyła. 
         Wyszłaś, wskoczyłaś na drzewo przy twoim oknie i zeszłaś po nim. Przebiegłaś krótki dystans dzielący Cię od auta Adama. Gdy chciałaś usiąść z przodu zobaczyłaś JĄ. Nicole siedziała na TWOIM miejscu, obok TWOJEGO chłopaka. Pomyślałaś tak jak podczas luchu: MAŁPA. Z obrzydzeniem na twarzy usiadłaś z tyłu. Spojrzałaś w lusterko i zobaczyłaś, ze Adam i Nicole są podejrzanie uśmiechnięci.... Dziwne.
- No to co? Jedziemy?
-Tak! - krzyknęła Nicki.
- Yhm. 
Chciałaś mieć to za sobą. I.........
                                                       *******************
- Cholerne ptaszysko!
           Właśnie ten głupi ptak wyrwał Cię z retrospekcji. Głupia wrona. Albo mewa?? Obojętne i tak głupie. Znowu przymknęłaś oczy i wróciłaś do swoich myśli.
                                                     **************************
         Wchodziliście właśnie na pokład jachtu Adama.... Ciekawe co by powiedzieli jego rodzice, jakby się dowiedzieli, że ich ukochany synek baluje na ich nowej łodzi??
- Chodź, Mel! Impreza się zaczyna!
Rzeczywiście. Już niektórzy nieźle się zataczali. Nie rozumiałaś ich. Nie piłaś i nie będziesz pić. Po pół godzinie twój chłopak zaczął im już dorównywać.... Taaa, sportowcy to abstynenci.... Jasne... Ale Adam zaczął się rozkręcać. Posadził sobie Ciebie na kolanach i całował Cię po szyi. Już po chwili mówił Ci o tym, że sypialnia na dole jest pusta.
- No wiesz. Chyba nikt się nie obrazi jak tam pójdziemy. Zrozumieją.
I zaczął się śmiać po pijacku. 
- Oni może tak, ale ja nie. Jesteś już pijany. Przystopuj. 
Próbowałaś go od siebie odepchnąć, ale on objął Cię jeszcze mocniej.
- Nie bądź taka cnotka, kotku. Widzę jak się na mnie patrzysz...
- Tak. Z obrzydzeniem. Teraz mnie zostaw. Adam, zostaw mnie w tej chwili.
- Oj no już. Do zakonu nie idziesz , pobawić się ze mną możesz.
Tego było za dużo. Cudem uwolniłaś się z jego uścisku i poszłaś na dziób, gdzie było najciszej. Kręciło Ci się w głowie, a rozmowa z chłopakiem jeszcze bardziej Cię dobiła. Po 20 minutach poszłaś szukać pana A. Nie powinnaś go zostawiać takiego pijanego. Niestety, nie mogłaś go nigdzie znaleźć. Zauważyłaś Zayn'a, który palił. Jedyny chłopak, który nie zataczał się.
- Zayn nie widziałeś Adama?
- Chyba schodził na dół. A coś się stało?
- Nie nic, dzięki.
Odeszłaś i skierowałaś swe kroki pod pokład. Usłyszałaś jakieś jęki. Poszłaś za tymi głosami i zobaczyłaś....
                                                         ********************
-CO DO CHOLERY?!
Wydarłaś się ponownie, wyrwana z rozmyślań. zobaczyłaś przed sobą zaskoczonego chłopaka.
- Przepraszam... Myślałam, że to znowu ta cholerna wrona.
- Jak widać nie jestem wroną... Prawda??
Uśmiechnął się do Ciebie.... Ale co to był za uśmiech... Nie mogłaś oderwać od niego wzroku...
        "Ale muszę głupio wyglądać" ~ pomyślałaś i oderwałaś w końcu wzrok od tych ust..... CAŁUŚNYCH ust.
- Hmmm.... No nie za bardzo... Chyba, że masz jakąś tajemniczą moc, dzięki której zamieniasz się w zwierzęta??
Boże... Spojrzałaś na niego. O Boże..... Nie możesz.... Ma brązowe loki, zielone oczy, uroczy uśmiech..... I do tego jest wysoki.... Boże...... Jaki on jest przystojny....
- Nie, niestety nie mam takiej mocy. Jestem Harry.
Podał Ci rękę. Uścisnęłaś ją. Była taka ciepła. W przeciwieństwie do Twojej. Ty byłaś lodowata.
- Melanie, miło mi.
- Melanie, co się stało? Jesteś zapłakana i mokra.
Zapomniałaś. Przy nim zapewne wyglądasz jak jakiś bezdomny. A za to latarnia, która świeciła za nim, oplotła go swoim światłem, przez co wyglądał jak anioł.
- Nic takiego. Chociaż zapewne wyglądam jak zmoczona kura.
- Wcale nie! Wyglądasz pięknie!
I usiadł przy Tobie na ławce. "Anioł przy mnie usiadł.... Aniołek i ja"
- Harry jesteś miły, ale nie kłam! Wyglądam jak skrzyżowanie pandy, jajka i UFO!
Zaczął się śmiać. Aż przeszedł Cię słodki dreszcz. Chłopak to zauważył i zdjął swoją bluzę i naciągnął Ci ją.
- Nie kłamę! Nigdy bym nie okłamał tak ładnej dziewczyny! a tak w ogóle, to wyglądasz uroczo w mojej bluzie!
Jeszcze nigdy się tak nie zarumieniłaś. NIGDY. posłałaś mu uśmiech, który odwzajemnił.
- Flirciarz z Ciebie! Ile dziewczyn już dzisiaj tak poderwałeś?
- Nie jestem flirciarzem! Mówię co myślę! I nie poderwałem żadnej! Tak szczerze to się was boję, Melanie.
Poczułaś, ze mówił serio.... Boże jaki on był uroczy! I te jego oczy! Spoglądające na Ciebie z "uśmiechem". Roześmiane. I ta zieleń.....
- Czemu się nas boisz? Jesteśmy niegroźne. a skoro się nas boisz, to czemu do mnie zagadałeś?
Spojrzał na Ciebie ze zdziwieniem i powiedział:
- Bo byłaś smutna. Nie lubię patrzeć jak ktoś jest smutny.
- Uhmm.... Nie byłam smutna. Nie byłam.
Próbowałaś to sobie wmówić, ale nie wyszło.
- W takim razie co czułaś?
Spojrzał na Ciebie. Spuściłaś wzrok i odpowiedziałaś:
- Nie wiem. Niech mi pan powie, doktorze Harry.
Rozbawienie. Jedna z wielu pozytywnych jego emocji, pojawiła się na jego twarzy.
- Musisz i najpierw powiedzieć co się wydarzyło. Pomocny Harry Ci wtedy pomoże.
Nie wiesz czemu ale ufałaś mu. Nie ufałaś tak jeszcze nikomu. To zabawne, że zaufałaś obcemu chłopakowi.
- Dobrze ale nie tutaj.
I przeniosłaś wzrok z jego twarzy na jacht. Podążył oczami za tobą i powiedział:
- Dobrze.
Wstałaś chwiejny krokiem z ławki. Upadłabyś, ale Harry Cię złapał.
- Na pewno chcesz iść?
- Nie zostanę w tym miejscu ani chwili dłużej.
Wycedziłaś z obrzydzeniem. Harry wziął Cię za rękę.... Tak WZIĄŁ Cię za rękę. Myślałaś, że się rozpłyniesz ze szczęścia.... Jak on na ciebie działał.
- To co się stało?
Byliście już na tyle daleko, żeby nie widzieć jachtu. Opowiedziałaś mu wszystko, aż do momentu zejścia pod pokład... Załamał Ci się głos. A co zrobił chłopak?? Po prostu Cię przytulił. Na środku miasta. W światłach latarni. "Teraz ja też wyglądam jak aniołek..... Tylko taki umorusany." Zaśmiałaś się cicho, wtulając głowę w jego ramię. Położył podbródek na twoją głowę i ucałował lekko twoje włosy.
- Co Cię tak śmieszy?
- Wyobraziłam sobie, że w świetle latarni wyglądamy jak aniołki.
On tez się zaśmiał... Miał taki słodki śmiech.
- Chyba nie ja. Sądzę, że tylko Ty.
Uśmiechnęłaś się do jego ramienia i powiedziałaś:
- No to się mylisz.
Znowu się roześmiał.
- Dziękuję, ze się za mną zgadzasz.
Niechętnie podniosłaś głowę i spojrzałaś w jego oczy.
- Nie usłyszałeś reszty historii...
- Wiem, ale mogę się domyślić. Ja bym nigdy Cię tak nie skrzywdził. Nawet jeśli był pijany, to nie powinien Cię tak traktować.... Nie powinien zdradzić Cię z Nicole, a potem dla zabawy wrzucić do wody.
      Spojrzałaś na niego zdziwiona, a on Cię pocałował. Miał ciepłe usta. Całował świetnie. Kiedy skończył spojrzał na Ciebie.
- Pominę to, że się domyśliłeś..... Ale jak się tam znalazłeś????
- Może rzeczywiście jestem aniołem....
Tym razem to ty go pocałowałaś. Nie chciałaś, żeby to się skończyło. Nie chciałaś go stracić...... Swojego anioła...............
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Imagin stworzony specjalnie dla @CrazyMofoBitchh blog zresztą też :3 Jeśli dotarłeś/aś do tego miejsca to wiedz, że Cię KOCHAM <333

2 komentarze:

  1. Świetnie piszesz, naprawdę kochanie! Jezu, to świetne uczucie, jak ktoś ( czytaj : Ty ) dedykuje ci jeden ze swoich imaginów! Dziękuję ;* I jedna rada na przyszłość: staraj się pisać w jednej osobie, a nie kilku :).np. pisz jako Ty (np. rysowałam) lub jako inna osoba (np. rysowałaś), ale nigdy nie mieszaj tych dwóch osób razem ;)Oprócz tego jednego, małego błędu, imagin - NIESAMOWITY!

    ps. przepraszam, że tak późno komentuję, ale nie miałam wcześniej dostępu do Internetu :(
    Kocham cię ;*
    @CrazyMofoBitchh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod koniec sobie zdałam sprawę, że na początku pisałam jako 2 l. poj., a potem jako 1. i strałam się poprawić :3 To z aniołkami, przyszło mi wtedy, jak pisałyśmy o rozświetlonych włosach! Dziękuję i wiedz, że Cię Kocham :3

      Usuń