piątek, 19 lipca 2013

Imagin z Niall'em

Mój pierwszy imagin był bardzo długi, ale temat mnie wciągnął, więc przepraszam :c Ten Będzie DUŻO krótszy! xox
.......................................................................................................................................................................
Idziesz z przyjaciółmi i chłopakiem do lodziarni. Jest dość późno, a wy świętujecie Twoje urodziny. Wchodząc, wybieracie stolik z miejscami dla 8 osób, bo tyle was jest.Podchodzi do was kelner... Uroczy kelner. Ma blond włosy, jasne niebieskie oczy, pucołowate policzki, dołek w brodzie i dołeczki w policzkach.
- Czy mogę przyjąć zamówienie? - zapytał z uśmiechem.
Ale ma słodki akcent! Ciekawe skąd pochodzi!
- Poprosimy 2 lody orzechowe, 1 miętowe,  2 malinowe,  1 waniliowe i 2 truskawkowe...
- Conor, ja nie chcę truskawkowych. Poproszę bananowo - karmelowe.
Conor nie wyglądał na zadowolonego, że mu przerwałaś i się z nim nie zgadzasz. Trudno. Nie chcesz truskawkowych.
- W takim razie zamiast 2 truskawkowych, 1 truskawkowy i jeden bananowo - karmelowy.
- Dobrze.
      Chłopak odszedł, uśmiechając się..... Szkoda, ze Con się nie uśmiechał... Nie, wręcz przeciwnie. On miał furię w oczach.
- Poniżyłaś mnie.
     Warknął. Nie podoba Ci się to.
- Nic takiego nie zrobiłam! Chciałam po prostu inne lody!
Nawet w Toje 17 urodziny, musi mieć do Ciebie pretensje! Odwróciłaś się do niego plecami i zaczęłaś rozmawiać z moją najlepszą przyjaciółką Demi. Kiedy przyszedł ON. Twój piękny kelner....Podawał wam lody z uśmiechem, a gdy podstawiał Ci Twój uśmiechnął się najbardziej. Na szczęście nikt oprócz Ciebie tego nie zauważył.
- Dziękuję.
- Nie ma za co. Życzę smacznego.
I odszedł..... Tak po prostu..... Co Ty gadasz! To jego praca! A Ty masz chłopaka!
         Nagle Dem podsunęła Ci swój telefon. Wzięłaś go do ręki i zaczęłaś czytać to co napisała w notatkach: "Nie dość, że masz chłopaka, to i tak na Ciebie lecą! :D". Ona też zauważyła! Spojrzałaś na Conora, który uśmiechał się do SWOJEJ przyjaciółki Laury. Laura aka nie lubisz jej. Wzięłaś telefon Demi i napisałaś: "Przynajmniej jakiś się do mnie uśmiechnął. :[" Spojrzała na mnie i się uśmiechnęła. Nagle Conor się odezwał.
- Ally, twoi rodzice są w domu?
Popatrzyłam na niego podejrzliwie.
- Nie. Tata jest na szkoleniu, a mama jest Dublinie, bo babcia jest chora. A co?
Nie odpowiedział nic. Ale się uśmiechnął. Nie był to niestety ten miły uśmiech jak u blondaska. To był raczej uśmiech wyzywający i zadziorny. Coś planował..... ale jeszcze nie wiesz co. Ale on już do Ciebie nic nie mówił. Rozmawiał z Laurą i Robertem, SWOIMI przyjaciółmi. Po godzinie zawołał kelnera po rachunek. Gdy płacił w końcu się do Ciebie odezwał:
- To co, shawty? Dzisiaj wszyscy u Ciebie?
- Uhm... Shawty? Odkąd zaczęliśmy chodzić, nie nazwałeś mnie: " shawty". Co Ci się nagle odmieniło?
Wkurzył Cię. Nienawidziłaś, kiedy tak na Cibie mówił.  Zasługiwałaś na coś więcej, niż shawty.
- Spokojnie, bejb. Nie ma co się wkurzać.
           Gdy wychodziliście i objął Cię ramieniem, odsunęłaś się od niego. Spojrzałaś na blondynka i jak na zawołanie, razem z Dem pomachałyście mu na pożegnanie. Z uśmiechem na ustach odmachał wam i poszedł sprzątać stolik. Spojrzałaś na niego i zastanowiłaś się czy jeszcze kiedyś go zobaczysz. Twój chłopak podążył za Twoim wzrokiem i po chwili spojrzał na Ciebie ze złością. Na szczęście nic nie powiedział.
Wsiedliście do autobusu i udaliście się do Twojego domu. Ty, Dem, Robert i Jacob zostaliście, a Conor z resztą pojechali Twoim autem do sklepu. Gdy wrócili z reklamówkami z alkoholem. Con miał 18 lat i lubił to wykorzystywać. Wręczył każdemu po piwie i usiadł przy Tobie w kółku, które utworzyliście. Chłopak położył butelkę na środku i powiedział:
- W "Pytanie czy wyzwanie". Kto chce zacząć?
Laura, aż się paliła do tego pomysłu i to ona zaczęła. Trafiło na Demetrię.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Pytanie, wy jesteście nieobliczalni, kiedy chodzi o zadania.
Uśmiechnęłam się. Ona była Twoim przeciwieństwem. zawsze miła, urocza, kochana, przyjacielska i śliczna. Nie to co Ty. Byłaś dla niektórych naprawdę wredna. Pomagałaś tylko Demi. Problemy innych Cię irytowały. Ładna też nie byłaś. Przynajmniej Ty tak uważałaś.
- Pytanie..... Okej! Już mam! Czemu na balu w ósmej klasie, wybiegłaś z płaczem?
        Miałaś jej ochotę przywalić! Jak ona mogła o to pytać?!
- Bo ja się nie puszczam, jak niektórzy.... kotku.
       Wybuchnęłaś śmiechem. Nawet nie próbowałaś się opanować.
- Dobra odpowiedz, kotku? - zapytałaś.
- Alyssa, zamknij się!
To był Conor. Nawet nie zauważyłaś, jak bardzo był już pijany.
- Wal się Con. Nie do Ciebie mówiłam.
      Mówiłaś, ze jesteś wredna.
- Dobra już! Teraz ja kręcę! - zaproponował Jacob.
Nadal ze złością, spojrzałaś na Jacoba. Ale on już kręcił..... Wypadło na Twojego chłopaka.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Wyzwanie.
- Co byś mógł zro...
- Przyliż się z Laurą!
     To był Robert. Nieźle już opity. Wkurzyłaś się. Już chciałaś mu coś powiedzieć, gdy...
- Wyzwanie powiedziane, musi zostać wykonane.
     Spojrzałaś na niego z niedowierzaniem, ale on już sadzał Laurę na sobie i zaczął całować.... z języczkiem.
Zerknęłaś na Demi, ale ona tez miała zakłopotaną minę. Tymczasem było już słychać okrzyki reszty, aby akcja rozkręcała się dalej. Przełknęłaś gulę rosnącą Ci w gardle i wstałaś idąc do kuchni. Dem poszła za Tobą.
- Ale d...
- Nie kończ, nie warto.
- Jak on mógł?! Oni nadal się całują!
- Dziwisz się? Oni lecą na siebie już od dawna! 
- A co teraz z Tobą i z nim?
- Co? Nic. Od miesiąca nam się układało. 
W tej chwili załamał ci się głos. Wiedziałaś, że Con lubił flirtować, ale myślałaś, że ten związek znaczy dla niego coś więcej. Myliłaś się.
- Co mamy teraz zrobić? Mam to przerwać czy coś?
- Sama się tym zajmę.
Podeszłaś do kółeczka i zobaczyłaś, że "zakochani", poddali się opinii publicznej. Laura była już bez bluzki tak samo jak on.
- No kochani! Modlitwa i spać! 
Wszyscy spojrzeli się w Twoją stronę, a ty uniosłaś głowę jak zwycięzca.
- Co tak patrzycie? Już późno! Mamusia będzie krzyczeć! 
W tym czasie Dem otworzyła drzwi. Wszyscy z pomrukiwaniem wyszli. No prawie wszyscy.
- Co ty robisz?! Musisz jak zwykle wszystko psuć?!
ON ma teraz krzyczeć i mieć pretensje do Ciebie? Co to, to nie.
- JA?! Ja wszystko psuje? Jeśli tak sądzisz to tam masz drzwi!
- Jesteś niczym! Jesteś ohydna! Nie to co Laura! Jak ty nie rzygasz na swój widok?!
- Jak rzygam na Twój, to potem nie mam czym na swój, wiesz?
I wypchnęłaś go przez drzwi. Zamknęłaś je i zaczęłaś płakać. Demi Cię przytuliła i zaprowadziła na górę, do łóżka. Została z Tobą.  Kochana przyjaciółka.

                     Następne kilka dni minęło Ci tak samo: płacz, telefony od Conora i płacz. ALE NIE CHCIAŁAŚ DO NIEGO WRÓCIĆ. Już nigdy. Po tygodniu Demetria stwierdziła, że nie możesz ciągle siedzieć w domu. Zapisała was więc do szkoły muzycznej....
- Co zrobiłaś? Przecież ja nie umiem śpiewać! Ty umiesz, więc idź! Ale ja nie!
- Żartujesz? Ty nie umiesz śpiewać?! Masz śliczny głos! 
   Kilka godzin Cię tak namawiała, że w końcu się zgodziłaś. Nie miałaś wyboru. Następnego dnia, miała się odbyć pierwsza lekcja.

                      Szłaś z przyjaciółką na zajęcia. Nie myślałaś, że w wakacje, będziesz chodzić do szkoły.
Weszłaś do klasy i myślałaś, że to co widzisz, to jakiś hologram... Ale nie! Blondynek siedział tam w całej okazałości! Demi też go zauważyła i posłała Ci uśmiech. Odwzajemniłaś go.
 - Cześć, blondasku!
             Stanęłaś przy nim z przyjaciółką i uśmiechnęłaś  się do chłopaka.
- O cześć! Co u was?
- Dobrze! Przyszłyśmy się pouczyć.
Ty nie powiedziałaś nic. Nie mogłaś oderwać wzroku od blondyna. W końcu Dem szturchnęła Cię.
- Eeee... Dobrze. Ooo! Grasz na gitarze?..... Po co pytam. Jesteś w szkole muzycznej, z gitarą na kolanach i z kostką w ręce!
Spuściłaś głowę, Po co musisz tyle gadać??!!
- Nawet Tobie nie oszczędzi! Jak zwykle musi tyle gadać! 
- Dzięki, Demi! Musisz zdradzać moje tajemnice?
Nie mówiłaś tego na serio. Chciałaś po prostu, aby on uznał to za żart.
- Jeśli to Twoja tajemnica, to chcę poznać ich więcej!
O Boże! Jak on się uśmiechnął!
- To co byś chciał o niej wiedzieć?
Hahahaha, o Boże. Ona flirtuje z nim w moim imieniu!
- A może to ja się zapytam?
- Więc chciałbym wiedzieć jak masz na imię.
- Alyssa, a ty?
- Niall.
Demi od Ciebie odeszła, ale ty nie zauważyłaś. Chłopak przysunął Ci krzesło obok Siebie, a ty na nim usiadłaś.
- Twoja kolej.
- Gramy w jakąś grę w pytania?
Zarumienił się, a Ty uśmiechnęłaś. Niestety waszą rozmowę, przerwał nauczyciel.
- Cześć! Mam na imię Chris i będę waszym nauczycielem. Więc do roboty, bo mam tylko 2 miesiące na nauczenie was!
     Popatrzyłaś na Dem i wymieniłyście spojrzenia. Rozbawienie i zdziwienie. To wyrażały wasze twarze.
Potem spojrzałaś na Niall'a . On myślał to samo. Podał Ci jedną z gitar. Gdy Chris odszedł, po "wytłumaczeniu' Ci jak grać, miałaś głupkowatą minę. Tak bardzo, że aż Niall się roześmiał.
- Chyba z niego nie za dobry nauczyciel, co?
- Zrozumiałam tylko zdanie: "Musisz wziąć gitarę".... Na serio, nic nie rozumiem.
Spojrzał na Ciebie z rozbawieniem i powiedział:
- Chodź. Może ja Ci coś rozjaśnię.
Usiedliście, a chłopak zaczął Ci powoli tłumaczyć. Teraz rozumiałaś już wszystko.
- O ja! Nie wiedziałam, że to jest takie łatwe!
- Zobaczymy co powiesz, jak będziesz miała zagrać! 
Uśmiechnął się. Lubiłaś to. Usiadł za Tobą, objął ramionami, ale jego ręce powędrowały na gitarę.
- Musisz szarpać za struny i trzymać tutaj.
- Okej. ale skąd mam wiedzieć, kiedy które?
- Hahahaha! Alyssa! Zgrywasz się, czy naprawdę nie rozumiesz?
Miał zaraźliwy i słodki śmiech. Gdy go usłyszałaś, zawtórowałaś mu.
- Wiesz, że masz zaraźliwy śmiech?
- Awww! Dziękuję. Hahahahahaha!
I tak wam minęła lekcja. Śmialiście się i pobrzdękiwaliście na gitarze. Podeszła do was Demi i powiedziała:
- Ally! Przepraszam ale nie mogę Cię odprowadzić! Mama dzwoniła i muszę jechać! Przepraszam!
Uśmiechnęłaś się do niej i odpowiedziałaś:
- Spokojnie! Jestem duża! Nie pamiętasz? Mogę wrócić sama!
- Jak dobrze, że się na mnie nie nie gniewasz! To pa Niall! Pa Ally!
Uścisnęła was na pożegnanie i poszła.
- Pa Niall! Do zobaczenia!
Chciałaś odejść ale on Cię zatrzymał.
- Mogę Cię odprowadzić? Nie chcę, żeby Ci się coś stało.
Spojrzałaś na niego. Mówił poważnie. Uśmiechnęłaś się do niego.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo będę zachwycona!
Odwzajemnił uśmiech.
- Tylko nie myśl, że jestem jakiś gwałcicielem czy coś. Albo, że się narzucam!
- Jejku! Nigdy bym tak nie pomyślała! Może jakby na Twoim miejscu był inny chłopak! Ale nie ty!
- Masz o mnie tak dobre zdanie? Czym sobie zasłużyłem?
Zarumieniłaś się, a on to zobaczył. Ale czekał na odpowiedź z jeszcze większym uśmiechem...
- Hmmm... No więc: jesteś miły, zabawny i....
- I???
- Uroczy.
Oczekiwałaś jakiejś reakcji... Doczekałaś się. Zarumieniłaś się, gdy TO zobaczyłaś.
- Dziękuję. To co idziemy?
I poszliście. Skierowaliście swoje kroki do parku.
- Masz 17 lat, prawda?
- Tak, skąd wiesz?
- Słyszałem wtedy. Miałaś urodziny.... Wszystkiego najlepszego! Spóźnione, ale zawsze jakieś.
- Jej. Dziękuję! Dzisiaj są naprawdę dobre.
Popatrzył na Ciebie.
- A wtedy nie były?
- Nie wiem czemu, ale ufam Ci. Godzinę temu Cię poznałam, a mam wrażenie jakbyśmy się znali od lat! 
- Ooo! Dziękuję! Jesteś najsłodszą dziewczyną jaką znam! 
         Znowu Cie zawstydził. Gadaliście jeszcze długo. Aż nagle Nial powiedział, abyście poszli na most. Zgodziłaś się chętnie, więc poszliście. Zatrzęsłaś się z zimna, co chłopak zauważył i objął Cię ramieniem.   Zaprowadził Cię na sam środek. Stanęłaś twarzą do wody i wychyliłaś się za barierkę. Poczułaś, że Niall obejmuje Cię i kładzie głowę na Twoich włosach. Położyłaś swoje ręce na jego i uśmiechnęłaś się... Chłopak odwrócił Cię twarzą do siebie, spojrzał na twoją twarz. Spojrzałaś na niego i z całą pewnością siebie powiedziałaś:
- Kocham Cię...
Nie! To ja Ciebie kocham!
Pocałowaliście się. Nie myślałaś już o Conorze. Byłaś ciekawa jaką minę, będzie miała Demi jak się dowie. Ale on całował! Chciałaś być przy nim. Pragnęłaś, aby ta chwila nigdy się nie skończyła........
...................................................................................................................................................................
No i nie wyszło mi to krócej! Przepraszam za błędy, ale zakończyłam pisać o 3:25! Ten imagin dedykuję mej kochanej Oli @GeorgieTheJust z TT :3 Postaram się pisać krócej! Jeśli dotarłeś/aś aż tutaj to wiedz, że Cię Kocham! <3


5 komentarzy:

  1. świetne!! aww ♥ Kocham Nialla ! I kocham też ciebie, za te cudowne imaginy ;p

    ps. Zajrzyj do mnie : real-definition-of-love.blogspot.com Może też staniesz się czytelniczką mojego bloga, tak jak ja Twojego?

    ps2: wyłącz weryfikację obrazkową w komentarzach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ohh! okej! PS chętnie zajrzę i poczytam :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Alee świetnie *o* Wooow <3 /@xxSWAGLANDxx :*:*:*:*:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Ola! jak ty to znalazłaś????? aaaaa no tak! ty znajdziesz wszystko ze swoim mężem! <3333

      Usuń
  4. Alee świetnie *o* Wooow <3 /@xxSWAGLANDxx :*:*:*:*:

    OdpowiedzUsuń